poniedziałek, 31 stycznia 2011
Dwa lata, trzy miesiące, trzy tygodnie i cztery dni
Metka od włóczki przepadła gdzieś po drodze, ale na szczęście jest Ravelry, więc wiem, że to Linate Cotolin, chyba bawełna z akrylem, bardzo lekka i cienka - prawie 700 metrów w 100 dkg. Druty 2,5.
Dekolt w serek, bez plisy - z przodu robiony ciągiem, z tyłu obrobiony szydełkiem.
Sweterek jest długi, właściwie to tunika, dlatego, żeby się wygodnie nosiło, ma rozcięte boki. Rękawy 3/4. Właściwie to wyszedł z tego klasyczny letni ciuch:)
sobota, 29 sierpnia 2009
Robi się

Pudroworóżowa tunika z Virginii ma jakieś 2/3 tyłu, jest gładka, a brzeg ma taki:

Za to z racji coraz dłuższych i chłodniejszych wieczorów zabrałam się za szal z Sasanki. Miałam chęć na Clapotisa, ale nie chciało mi się bawić w dobieranie oczek i markery, więc w ramach ułatwiania sobie życia wykombinowałam coś takiego:

No i w końcu najważniejsze - w ramach oprezentowywania krewnych i znajomych dłubię sweterek dla O. Po długich namysłach stwierdziłam, że sweterek prosty, zakładany przez głowę i z kapturem. O. lubi rekreacyjnie wypadać w teren, więc powinien jej się przydać. Wzór gładki z podwójnym ryżem na brzegach. Może kieszenie - zobaczę jak będę stała z włóczką i czasem. Bo całość muszę skończyć do środy, a na razie mam może z 10 cm:) Włóczka to Gucio z Opusu.

Z innej beczki:
W ramach obsadzania balkonu różnymi kwiatami (uwaga na przyszłość: pnąca nasturcja się nie pnie, tylko płoży, szybko wysycha, słabo kwitnie - ogólnie rzecz biorąc, nieporozumienie /a przynajmniej na moim zachodnim i mocno nasłonecznionym balkonie bez przewiewu/) posadziłam w tym roku dziwaczka. Dziwaczek, oficjalnie znany jako mirabilis jalapa, w pełni zasługuje sobie na swoją nazwę. Jest wyjątkowo łatwy w utrzymaniu (potrzebuje dużej doniczki i dużo wody). Kwitnie fantastycznie, bardzo kolorowo - i to nie tylkow sensie różne kolory na jednej łodydze, ale też różne kolory na jednym kwiatku. Na przykład tak:



Dziwaczek podobno w nocy świeci. Ja jednak tego nie zauważyłam. Ale będę próbować dalej. Póki co, zbieram nasiona, bo obiecałam paru osobom, że w przyszłym roku się z nimi podzielę. A nasiona dziwaczek ma dziwaczne:

Wyglądają jak małe granaty, prawda?
wtorek, 16 czerwca 2009
Zielono mi i zygzakowato

Wersja z paskiem wygląda fajnie, ale można też bez:

Lavitę oficjalnie uwielbiam, chodzi mi po głowie zrobić z niej Lucettę. Niestety w kolorówce brakuje odcieni morsko-niebieskich, a chyba nie mam ochoty na kolejny beżyk w garderobie. Się zobaczy.
Tymczasem w ramach rozpieszczania (mam nadzieję) następnego pokolenia udłubałam coś takiego:

Przypomniał mi się wzór, którym robiłam jeden z moich pierwszych swetrów (o ile dobrze pamiętam, to gdzieś pod koniec podstawówki albo na początku liceum). Włóczka kremowa Peter Pan Wendy - bardzo fajna dla dzieci i jeszcze fajniejsza w robocie. Teraz pozostaje mi tylko sprawdzić, czy trafiłam z rozmiarówką, bo robiłam zygzaka na oko:)
Na warsztacie w dalszym ciągu bluza z CotoLinu Linate, dłubanina okrutna bo cienkie toto bardzo (ślicznie wyżyna dziurę w lewym wskazującym). I zszywam błękitny płaszczyk - na surowo wygląda całkiem fajnie.
sobota, 11 kwietnia 2009
Wiosenne nieporządki
Na początek słynna niebieska masakra - skończyłam z nią! W końcu! Efekt, jak dla mnie, taki sobie, ale L jest bardzo zadowolona. Fakt, trzeba przyznać, że wygląda w niej świetnie:)
Masakra w wersji finalnej wygląda tak:

Wzorku mam dosyć, bo nadaje się tylko do prostokątnych form - robienie, a potem szycie krzywizn może doprowadzić do szału.

Z innych skończonych: szalik z Luny, znowu meandering vines (tak jak tutaj). Do zblokowania. Pewnie poczeka do jesieni.

A na warsztacie: zblokowany i do zszycia zielony tunikopulower z Lavity (bardzo wydajna włóczka). Robiony gładko, w serek; jest długi i ma po bokach rozcięcia. Zastanawiam się nad dorobieniem paska.

I w końcu coś na chłodne wiosenne wieczory: rozpinany sweter z Oliwii. Robiony gładko, brzegi z przesuniętych (o ile dobrze pamiętam nazwę wzoru) żeberek.

Teraz myślę o czymś zwiewnym na lato - chodzi mi po głowie lekka tunika, niekoniecznie ażurowa, ale zdecydowanie przewiewna. Trzeba by poszukać włóczki i zabrać się za robotę. Ja się chyba nigdy nie nauczę, że na drutach robi się przed sezonem, a nie w trakcie:)


