A ponieważ zrobiło się trochę monotematycznie, pora na lekką odskocznię: kolejny szal po estońsku:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neckwarmer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neckwarmer. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 listopada 2010
Kominomania
Wyprodukowałam ostatnio trochę kominów, pora się pochwalić:
A ponieważ zrobiło się trochę monotematycznie, pora na lekką odskocznię: kolejny szal po estońsku:
A ponieważ zrobiło się trochę monotematycznie, pora na lekką odskocznię: kolejny szal po estońsku:
czwartek, 7 października 2010
Oliwka w kominie
Wpadłam w ciąg: ostatnio produkuję prawie same neckwarmery (tzn. golfy, ale bez reszty swetra). Jeden z ostatnich to ten oliwkowo-zielony. YarnArt Angora de Luxe, niecały motek, druty nr 3,5.
Szerszy niż typowy golfik, ale jeszcze nie tak szeroki jak typowy komin. Ale da się rozciągnąć do takich rozmiarów.
Rozleniwiłam się straszliwie i nie chce mi się robić kominów na okrągło, z dołu do góry, czy też z góry na dół. Robię je dokoła. Provisional cast-on (czyli nitka tymczasowa), a potem igła i zasuwam kitchenerem.
Kitchener okazał się nie taki straszny jak go w internecie malują:) Trzeba się tylko stale pilnować, żeby dobrze wbić igłę, bo inaczej całość nie będzie wyglądać bezszwowo:)
W następnym odcinku dwa kolejne golfy. A potem kolejny ażurowy szalik i coś bardziej na zimę - z tej samej włóczki co na załączonych obrazkach robię właśnie infinity scarf. Ale ponieważ to infinity, to sprawa może się trochę przeciągnąć. Ale na pewno nie w nieskończoność:)
Szerszy niż typowy golfik, ale jeszcze nie tak szeroki jak typowy komin. Ale da się rozciągnąć do takich rozmiarów.
Rozleniwiłam się straszliwie i nie chce mi się robić kominów na okrągło, z dołu do góry, czy też z góry na dół. Robię je dokoła. Provisional cast-on (czyli nitka tymczasowa), a potem igła i zasuwam kitchenerem.
Kitchener okazał się nie taki straszny jak go w internecie malują:) Trzeba się tylko stale pilnować, żeby dobrze wbić igłę, bo inaczej całość nie będzie wyglądać bezszwowo:)
W następnym odcinku dwa kolejne golfy. A potem kolejny ażurowy szalik i coś bardziej na zimę - z tej samej włóczki co na załączonych obrazkach robię właśnie infinity scarf. Ale ponieważ to infinity, to sprawa może się trochę przeciągnąć. Ale na pewno nie w nieskończoność:)
poniedziałek, 6 września 2010
Kobaltowy merynos skończony
Więc się chwalę:) Wygląda tak:
Włóczka to Merinos fine firmy ISPE - nie powiem, trochę się z nią męczyłam. Jest bardzo cienka, do tego jeszcze naciąga się w robocie. Z tępymi drutami nie ma co do niej startować. Uratowały mnie KnitPro nr 3,25. Ale za to jak teraz na to patrzę, to widzę, że zdecydowanie było warto:)
Szal jest niesamowicie miękki i delikaty, bardzo lejący. Kolor ma zdecydowanie obłędny - a już na czarnym tle wygląda po prostu rewelacyjnie. Można go zapętać na szyi (jako cienki szal wiosenno-jesienny) albo zarzucić na ramiona jako dodatek do małej czarnej.
Po zblokowaniu ma prawie dwa metry długości (co w trakcie i na mokro było lekko problematyczne z powodu braku odpowiedniego miejsca). Za to druga rzecz problemu nie zrobiła, bo nie trzeba jej było blokować. Wręcz przeciwnie, w tym przypadku blokowanie jest totalnie niewskazane:)
Zimno się robi, szyje marzną, a że nie każdy lubi szaliki, zabrałam się za neckwarmery, zwane u nas kominami. No dobrze, kominy przeważnie są wyższe i można w nich schować całą głowę - a ten jest zdecydowanie naszyjny:
Druty nr 3,5, niecały motek Lavity od Madame Tricote (która podobno zbankrutowała - a szkoda), wzór... No cóż, z wzorem mam pewien problem. Tzn. nie tyle z wzorem, co z jego nazwą. Jakaś wersja patentowego? Ściągacz angielski? Nie wiem - wiem za to, że to pierwszy wzór jakiego się nauczyłam po ogarnięciu różnicy między oczkiem lewym a oczkiem prawym:) A miałam wtedy niecałe 10 lat. W każdym razie robi się to jak ściągacz, tylko prawe przerabia się rząd niżej. Dzięki temu ściągacz jest bardziej wypukły i puchaty.
Ten wzór doskonale nadaje się na wszelkiego rodzaju szale - zwłaszcza z puchatej włóczki. Wtedy człowiek ma wrażenie, że właśnie zawinął się chmurką:) Nawet jeśli to chmurka burzowa - tak, na drutach mam już kolejny, tym razem w kolorze morsko-sztormowym.
Włóczka to Merinos fine firmy ISPE - nie powiem, trochę się z nią męczyłam. Jest bardzo cienka, do tego jeszcze naciąga się w robocie. Z tępymi drutami nie ma co do niej startować. Uratowały mnie KnitPro nr 3,25. Ale za to jak teraz na to patrzę, to widzę, że zdecydowanie było warto:)
Szal jest niesamowicie miękki i delikaty, bardzo lejący. Kolor ma zdecydowanie obłędny - a już na czarnym tle wygląda po prostu rewelacyjnie. Można go zapętać na szyi (jako cienki szal wiosenno-jesienny) albo zarzucić na ramiona jako dodatek do małej czarnej.
Po zblokowaniu ma prawie dwa metry długości (co w trakcie i na mokro było lekko problematyczne z powodu braku odpowiedniego miejsca). Za to druga rzecz problemu nie zrobiła, bo nie trzeba jej było blokować. Wręcz przeciwnie, w tym przypadku blokowanie jest totalnie niewskazane:)
Zimno się robi, szyje marzną, a że nie każdy lubi szaliki, zabrałam się za neckwarmery, zwane u nas kominami. No dobrze, kominy przeważnie są wyższe i można w nich schować całą głowę - a ten jest zdecydowanie naszyjny:
Druty nr 3,5, niecały motek Lavity od Madame Tricote (która podobno zbankrutowała - a szkoda), wzór... No cóż, z wzorem mam pewien problem. Tzn. nie tyle z wzorem, co z jego nazwą. Jakaś wersja patentowego? Ściągacz angielski? Nie wiem - wiem za to, że to pierwszy wzór jakiego się nauczyłam po ogarnięciu różnicy między oczkiem lewym a oczkiem prawym:) A miałam wtedy niecałe 10 lat. W każdym razie robi się to jak ściągacz, tylko prawe przerabia się rząd niżej. Dzięki temu ściągacz jest bardziej wypukły i puchaty.
Ten wzór doskonale nadaje się na wszelkiego rodzaju szale - zwłaszcza z puchatej włóczki. Wtedy człowiek ma wrażenie, że właśnie zawinął się chmurką:) Nawet jeśli to chmurka burzowa - tak, na drutach mam już kolejny, tym razem w kolorze morsko-sztormowym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















